środa, 20 sierpnia 2014

Od Sharley C.D Brienne

Razem z Brienne siedziałyśmy na łące.
-Ale nudy...-Powiedziałam
-No...Co robimy?
-Może pójdziemy się przejść...-Zapytałam
-Nie mam nic do stracenia.
Poszłyśmy w stronę Zatoki Lili.
-Ale piękny zachód.-Powiedziała Brienne
Nagle zauważyłam że się uśmiechnęła...
-Ty się uśmiechasz!
Brienne szybko zrobiła poważną minę i rzekła:
-Ja? Nie...
-No nie udawaj.
Po chwili zaczęłyśmy się obie śmiać.

<Brienne?>

wtorek, 19 sierpnia 2014

Od Brienne C.D. Jack'a

Przewróciłam oczami. Szczerze to i tak nie miałam nic lepszego do roboty więc czemu miała bym się nie przejść? Wzniosłam oczy ku niebu.
- Może i idę? -uniosłam łeb dumnie. Niech wie że jeszcze nie jestem na kresie wytrzymałości. -Lecz powiem iż nie znam jeszcze tak dobrze terenów. Może być mnie oprowadził?
- A czyż nie to właśnie ci zaproponowałem? -zaśmiał się a ja biłam się w duszy by się nie uśmiechnąć.
- Mogłam to inaczej odebrać skoro spytałeś "idziesz się przejść?" a nie "idziemy" chodź dla mnie to obojętne więc powiedziałam że idę a że nie jestem pewna w tych terenach i dopiero je poznaję chciałam zapytać z grzeczności czy mnie nie oprowadzisz -powiedziałam. Mogliśmy by tak wymieniać po między sobą zdania i udowadniać sobie które z nas jest mądrzejsze. Jedak on mi ustąpił co z mojego punktu widzenia wychodziło na to że wygrałam a z jego punktu że po prostu chciał zakończyć niekończącą się konwersacje na jeden temat. Ruszyliśmy przed siebie. Próbowałam być jak zwykle ponura lecz było mi coraz to ciężej. W końcu doszliśmy do dolnej części po toku a Jack niczym wzorowy oprowadzacz zaczął gadać chodź najwyraźniej tak naprawdę robił to od niechcenia. Przygryzłam wargę. Weszłam po kostki w wodę i spojrzałam na wilka. Dziś w premii dostanie kompiel. Było to dla mnie naturalne i w jednym momencie fala uderzyła prosto w niego. Woda ściekała z niego strumieniami. Spojrzał na mnie takim wzrokiem jakim ja ostatnio spojrzałam na niego. Przymrużył oczy a ja ciągle biłam się z tym by się nie uśmiechnąć a co najgorsze nie zaśmiać. On wyglądał tak komicznie. Jednak wspomnienia domu natarły z taką siłą że drgające kąciki ust opadły szybko.
- Zasłużyłeś sobie -powiedziałam dość chłodno. -Za to że na mnie wpadłeś.
- Co to, to nie -krzyknął i próbował mnie ochlapać. Jednak ja sprawiłam że krople wody lecące w moją stronę zmieniły kurs i trafiły w basiora. -To jest nie fair.
- A czy ja mówiłam że będę grać fair? -uniosłam kącik ust w drwiącym uśmiechu ale jednak uśmiechu.
<Jack?>

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Jacka C.D Brienne

Patrzyłem z rozbawieniem jak kąciki ust wadery lekko się unoszą.
-A jednak. - wymamrotałem, próbując powstrzymać śmiech.
-Co znowu? - zmrużyła gniewnie oczy.
-Potrafisz się uśmiechać. - zachichotałem, popatrzyła na mnie tak jakby chciała mi wydłubać oczy.              
-Idziemy na to polowanie czy nie? - cedzi przez zęby. Uśmiecham się do niej drwiąco.
-Nie, po co? - unoszę ironicznie brew a ona chyba zaraz eksploduję na co uśmiecham się z zadowoleniem.
-Coś cie tak cieszy? - warczy.
-Tak. Ty. - mrugam do niej. - Idziesz się przejść?
Patrzy na mnie spod zmrużonych powiek a ja przechylam głowę na bok i unoszę wysoko brew.

 [Brienne?]

Od Brienne C.D. Jack'a

Sharley spojrzała na mnie i przewróciła oczami. Próbowała mnie na uczyć uśmiechać się... No i co z tego że nie miałaś ochoty się uśmiechać. Według niej to najlepszy moment żeby się na uczyć. Wyszczerzyłam się specjalnie chodź raczej to nie wyglądało dość miło. Wilczyca próbowała wszystkiego i jeszcze więcej. Łaskotała mnie , wygłupiała się a ja wciąż poważna. Mówiłam jej że ja się nie uśmiecham ale ta nie potrafiła to do siebie przyjąć. W końcu prychnęłam w jej stronę i poszłam przed siebie. Nie miałam ochoty się uśmiechać bo słońce świeciło a ptaszki śpiewały i gdybym była w domu a rodzice by żyli właśnie bym się przekomarzała z siostrą. Śmiałybyśmy się wniebogłosy, dokuczałybyśmy ognistym ,śpiewały i darły się na całe gardło. Była bym uśmiechnięta ale nie jestem. Szłam jak zwykle z zwieszoną głową i nie patrzyłam przed siebie co było błędem. Poczułam jak coś huknęło w mój bok. Przygryzłam wargę ale nie zaskomliłam. Spojrzałam na osobę która mnie staranowała. Szara sierść wpadająca w czerń i plamki błękitu. Przygryzłam jeszcze mocniej wargę i cofnęłam się. Nie zażądałabym przeprosin. Nie od Alfy.
- Przepraszam -powiedziałam chodź tak naprawdę to on na mnie wpadł. Nie chciałam być niemiła ale ledwo się od tego powstrzymywałam.
- Gdybyś patrzyła przed siebie a nie we własne łapy nie musiała byś przepraszać -zauważył
- A gdybyś ty nie biegł na oślep to byś we mnie nie trafił !-podniosłam głos i warknęłam lecz szybko zareagowałam- Przepraszam za moją wrogość kiedyś by mi nawet przez myśl nie przeszło by podnieść głos na Alfę teraz nawet dla siebie taka jestem.
- Zwierzasz mi się ? -zaśmiał się a ja prychnęłam. Ale po części miał racje, nie lubiłam kiedy ktoś wytykał mi swoją racje chodź ten chyba nie wytykał. Zauważył, ale się zaśmiał!
- Nie -prychnęłam i usiadłam - To było przez przypadek. Chciałam się wytłumaczyć się z tego że podniosłam na ciebie głos co w mojej watasze nie było dobrze przyjmowane jak w każdej zauważ watasze.
- Jesteś Brienne? Łowczyni jeśli się nie mylę? -spytał a ja przytaknęłam -Jak widzę nic się nie zmieniłaś. Nadal do wszystkich wrogo nastawiona... Nawet do mnie. I nadal nie wiemy dlaczego.
- Nieważne -prawie warknęłam. Był to... dość delikatny temat. Musiałam odwrócić kota ogonem. -Jednak miłe są tu wilki. Jedna wilczyca próbuje nauczyć mnie się uśmiechać. Trochę to zabawne że chce mnie nauczyć czegoś co umiem a czego u mnie nie wymusi.
- Szybko zmieniasz tematy -zauważył a ja prawie spiorunowałam go wzrokiem.
- A ty szybko to nich wracasz -odwróciłam wzrok -Może chcesz zapolować? Ostatnio widziałam w oddali stado saren są dość... Tłuste co zabawne. To jak?
- Znów zmieniłaś temat -zaśmiał się a ja mimowolnie uniosłam kącik ust.
<Jack?>

niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Cold'a

Poszedłem na spacer. Było exstra! Spokój i cisza...Gdy nagle ją zobaczyłem...Sherley...Poczułem zapach miłości. Jej piękna biała , lśniąca sierść...Te błękitne oczy wpatrujące się w niebo. Chyba się zakochałem...Chciałem do niej podejsć ale się wstydziłem. naprawdę była śliczna... Ale zorientowałem się że koło niej stał kto jeszcze... Ciemno szara wilczyca z niebieskimi wzorkami na ciele...Też na mnie zrobiła wrażenie...Bałem się żeby mnie nie zauważyły...Bo schowałem się w krzakach. Naprawdę czyłem mięte do Sherley ale ta czarna też była śliczna...Nie wiem co się ze mną dzieje...Zgłupiałem na ich punkcie...Czy chociaż jedna z nich odwzajemni mi te uczucie?

sobota, 16 sierpnia 2014

Pierwszy Basior! Witaj Cold!

Cold
Wojownik
Autor: Mr.Drean
Witamy pierwszego basiora w naszej watasze! Cóż, jak na razie nie mamy tutaj tłumów, ale liczymy, że zyskasz u nas wielu przyjaciół i miłość d końca życia! Witaj w Dolinie Srebrzystego Potoku!

~Adeline

Od Sharley

Dzień jak każdy. Na dworze upał czasami wietrzyk leciutko zawieje...Jak co dzień rano poszłam się przejść. Położyłam się w cieniu i westchnęłam a następnie pogrążyłam się w marzeniach...Było cudownie. Tylko ja i cisza...Ale nie na długo...Usłyszałam szelest. Pomyślałam kto tam jest? Poszłam w stronę krzaków. Stała tam szara wilczyca. Parzyła się na mnie swoim dzikim wzrokiem..
-Kim jesteś?-Zapytała
-Jestem Sherley , a ty?
Lecz wilczyca nie odpowiedziała ani słowem...Minuta ciszy. Gapiłyśmy się w siebie jak głupie. Potem razem się zaśmiałyśmy.
-Odpowiesz mi w końcu jak masz na imię?-Powiedziałam śmiejącym się głosem.
-Jestem Carmine.
Gadałyśmy ze sobą przez ponad godzinę. Myślę że fajnie byłoby się z nią zaprzyjaźnić...