poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Brienne C.D. Jack'a

Sharley spojrzała na mnie i przewróciła oczami. Próbowała mnie na uczyć uśmiechać się... No i co z tego że nie miałaś ochoty się uśmiechać. Według niej to najlepszy moment żeby się na uczyć. Wyszczerzyłam się specjalnie chodź raczej to nie wyglądało dość miło. Wilczyca próbowała wszystkiego i jeszcze więcej. Łaskotała mnie , wygłupiała się a ja wciąż poważna. Mówiłam jej że ja się nie uśmiecham ale ta nie potrafiła to do siebie przyjąć. W końcu prychnęłam w jej stronę i poszłam przed siebie. Nie miałam ochoty się uśmiechać bo słońce świeciło a ptaszki śpiewały i gdybym była w domu a rodzice by żyli właśnie bym się przekomarzała z siostrą. Śmiałybyśmy się wniebogłosy, dokuczałybyśmy ognistym ,śpiewały i darły się na całe gardło. Była bym uśmiechnięta ale nie jestem. Szłam jak zwykle z zwieszoną głową i nie patrzyłam przed siebie co było błędem. Poczułam jak coś huknęło w mój bok. Przygryzłam wargę ale nie zaskomliłam. Spojrzałam na osobę która mnie staranowała. Szara sierść wpadająca w czerń i plamki błękitu. Przygryzłam jeszcze mocniej wargę i cofnęłam się. Nie zażądałabym przeprosin. Nie od Alfy.
- Przepraszam -powiedziałam chodź tak naprawdę to on na mnie wpadł. Nie chciałam być niemiła ale ledwo się od tego powstrzymywałam.
- Gdybyś patrzyła przed siebie a nie we własne łapy nie musiała byś przepraszać -zauważył
- A gdybyś ty nie biegł na oślep to byś we mnie nie trafił !-podniosłam głos i warknęłam lecz szybko zareagowałam- Przepraszam za moją wrogość kiedyś by mi nawet przez myśl nie przeszło by podnieść głos na Alfę teraz nawet dla siebie taka jestem.
- Zwierzasz mi się ? -zaśmiał się a ja prychnęłam. Ale po części miał racje, nie lubiłam kiedy ktoś wytykał mi swoją racje chodź ten chyba nie wytykał. Zauważył, ale się zaśmiał!
- Nie -prychnęłam i usiadłam - To było przez przypadek. Chciałam się wytłumaczyć się z tego że podniosłam na ciebie głos co w mojej watasze nie było dobrze przyjmowane jak w każdej zauważ watasze.
- Jesteś Brienne? Łowczyni jeśli się nie mylę? -spytał a ja przytaknęłam -Jak widzę nic się nie zmieniłaś. Nadal do wszystkich wrogo nastawiona... Nawet do mnie. I nadal nie wiemy dlaczego.
- Nieważne -prawie warknęłam. Był to... dość delikatny temat. Musiałam odwrócić kota ogonem. -Jednak miłe są tu wilki. Jedna wilczyca próbuje nauczyć mnie się uśmiechać. Trochę to zabawne że chce mnie nauczyć czegoś co umiem a czego u mnie nie wymusi.
- Szybko zmieniasz tematy -zauważył a ja prawie spiorunowałam go wzrokiem.
- A ty szybko to nich wracasz -odwróciłam wzrok -Może chcesz zapolować? Ostatnio widziałam w oddali stado saren są dość... Tłuste co zabawne. To jak?
- Znów zmieniłaś temat -zaśmiał się a ja mimowolnie uniosłam kącik ust.
<Jack?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz