sobota, 16 sierpnia 2014

Od Sharley

Dzień jak każdy. Na dworze upał czasami wietrzyk leciutko zawieje...Jak co dzień rano poszłam się przejść. Położyłam się w cieniu i westchnęłam a następnie pogrążyłam się w marzeniach...Było cudownie. Tylko ja i cisza...Ale nie na długo...Usłyszałam szelest. Pomyślałam kto tam jest? Poszłam w stronę krzaków. Stała tam szara wilczyca. Parzyła się na mnie swoim dzikim wzrokiem..
-Kim jesteś?-Zapytała
-Jestem Sherley , a ty?
Lecz wilczyca nie odpowiedziała ani słowem...Minuta ciszy. Gapiłyśmy się w siebie jak głupie. Potem razem się zaśmiałyśmy.
-Odpowiesz mi w końcu jak masz na imię?-Powiedziałam śmiejącym się głosem.
-Jestem Carmine.
Gadałyśmy ze sobą przez ponad godzinę. Myślę że fajnie byłoby się z nią zaprzyjaźnić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz